.

Jeszcze świeciła lampa uliczna. Za nią poranny granat nieba, przed nią drzewo o rozłożystych ramionach. Często patrzę w górę idąc przed siebie, oglądam niebo, chmury, gwiazdy … na gałęziach dostrzegłam błyski, ogrom porannych sygnałów od wycofującej się właśnie nocy.  Wodne krople, lodowe sopelki? To była chwila. Może dwie. Im bliżej tej cudowności tym magii ubywało. A pod samym drzewem nie było już nic z pierwszego wrażenia.

Ale zapamiętałam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *