.

To był wernisaż prac młodej 30-letniej artystki. Poznałyśmy się kilka lat temu, gdy ja szukając swojej przestrzeni w życiu poza pracowym, zapisałam się na zajęcia z rysunku i malarstwa w Galerii Sztuki, a ona, niewiele po studiach, właśnie je prowadziła. Otwarta, posiadająca wiedzę o sztuce którą studiowała, odważna, sympatyczna. Szybko okazało się, że jest tam tylko na chwilę, co wcale mnie nie zdziwiło. Wyjechała na Islandię. Tam teraz przede wszystkim tworzy, zdobywa nagrody i stypendia. Jej prace widziano już w kilku miejscach świata. Wernisaż w naszym mieście bardzo mnie ucieszył. Był niekonwencjonalny, bo poza oglądaniem można było słuchać, wąchać, dotykać i smakować. Nie wszystko zrozumiałam, nie wszystko mi się podobało, ale to bez znaczenia…..jestem fanką inności, zaskakiwania, zdumień, zadziwień, poszukiwań, swobody, przebojowości – a tego nie zabrakło. Zostałam zaspokojona i zasmucona zarazem. A smutek skąd? Bo patrzyłam na nią, słuchałam co mówi i myślałam – skąd u niej ta pewność i skąd u mnie ten brak wiary w siebie odkąd pamiętam?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *