.

Rok temu bawiłam się dobrze, ale tegorocznego spotkania nie byłam pewna. W przypływie ciepłych uczuć dla jednej z koleżanek zadeklarowałam się, zapłaciłam składkę i… żałowałam, ale o umówionej godzinie byłam w knajpce z flaszką w torebce. Nie wiedziałam dokładnie ile dziewczyn postanowiło spędzić nasze Święto w podobny sposób, więc zaskoczyła mnie ta ogromna, 30-osobowa kompania przy wspólnym stole. Dziewczyny organizatorki fajnie wybrały, bo było co zjeść i gdzie potańczyć.  Lokal wynajęły tylko dla nas, więc swoboda, taneczna muzyka, alkohol i generalnie pozytywne nastawienie zrobiły swoje. To wszystko porwało też mnie. Szalałyśmy. Dosłownie. Śpiew, tańce w różnych konfiguracjach, wężyki, stary niedźwiedź w połączeniu z chusteczką haftowaną, głupota i śmiech z byle czego. Nie o wszystkim można napisać. Totalny reset.

Ta babska zabawa utwierdziła mnie w czymś, co do czego miałam ostatnio wątpliwości, że ja, niestety, jestem heteroseksualna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to .

  1. sarahh pisze:

    Hahaha…. aż taki odlot… ??? 😉

Pozostaw odpowiedź sarahh Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *