.

Szaro, chmurno, deszczowo. Na niebie wielkie nic, pod nogami mokro. Poranek nie zachęcał do niczego, nawet do uśmiechu. Radio w samochodzie nie zaproponowało po drodze nic ciekawego. Kawa w pracy przy szumie deszczu za oknem. Do kawy nic słodkiego. Rozmowa nijaka, but uwiera, ktoś znowu palił w toalecie.

Aż w końcu w tej nicości Coś. W przerwie deszczu śpiew. Ptaków. Taki donośny, radosny, bez sensu. Nie widać, a słychać aż nadto.

Nie od razu wyszło słońce, nie od razu rozproszyły się chmury, nie od razu świat za oknem się naprawił. A one wiedziały, że za kilka godzin nie pozostanie nic z tego nic. I śpiewały o tym. Między innymi zapewne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *