.

Rzucane bezwładnie podmuchami wiatru, żółte motyle opanowały las. W chaosie, chyba dopiero co obudzone, nie były w stanie obrać konkretnego celu. To tu, to tam, z boku na bok, do góry, na dół. I taka radość w tym była, jakby krzyczały: Juuppiii!!!! Już nie mogę, normalnie nie mogę!!! Nie wytrzymam!!! Ale czad!!!!! I biedronka. I świeża trawa, delikatnie muskająca dłoń przesuwaną tuż nad jej źdźbłami. I mrówki w skłębionym tańcu na krzywym kopcu. I ścieżka, dopiero co odkryta, która czeka na odtajnienie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *