.

W kinie jestem ostatnio bardzo często. Spektakle oglądam natomiast sporadycznie, bo znudził mnie ograniczony repertuar serwowany przez jedyny teatr w mieście. Chodzę na filmy proponowane przez lokalny DKF i jestem pełna ciepłych uczuć dla organizatorów. Każdy film jest o czymś, każdy zaskakuje, po każdym rozmyślam. Bywam zła, smutna, wzruszona, czuję się wyjątkowa albo głupia, czasem rozczarowana, czasem stłamszona. W ciągu pół roku obejrzałam: „The place”, „Toni Erdmann”, „Kobieta z lodu”, „Nie jestem czarownicą”, „Do zobaczenia w zaświatach”, „Dziedziczki”, Współczesny mężczyzna”, „Kraina wielkiego nieba”, „Powrót Bena”, „Ajka”, „Roma”, „Płomienie, „Szczęśliwy Lazzaro”, „Kafarnaum”… Polecam wszystkie, ale ja, tak najbardziej…najbardziej….ukochałam sobie ”Do zobaczenia w zaświatach”. W filmie jest komplet – przykra rzeczywistość, bajka, smutek, śmiech, codzienność, magia, dramat, groteska…i taka właściwa, jak dla mnie, równowaga, między tym co zwyczajne i tym co wydumane. Z przewagą na tę drugą stronę. 😉 Zatopiłam się w tym obrazie na maksa…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *