.

Deszcz złapał mnie w mieście. Nie miałam parasola, więc przystanęłam przy drzwiach wejściowych pewnego sklepu, nad którymi „wisiał” balkon. Długo tam nie zabawiłam, bo drzwi do sklepu się otworzyły i Właściciel zaprosił mnie do środka. Cały wydziarany, opalony i szeroko uśmiechnięty. Weszłam, a w środku były wygodne fotele i sofa. Pan zaproponował abym sobie usiadła i poczekała aż przestanie padać. Usiadłam więc i….pogadaliśmy. O pogodzie, nałogach i w ogóle. W którymś momencie jedna z młodych pracownic wstała, podeszła bliżej i zaproponowała kawę. Oj, nawet miałam ochotę, ale…przestało padać. 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *