.

Przez dwa dni żaliła mi się na messengarze, że ma trudności z zaklimatyzowaniem się, że dziewczyny w pokoju wciąż się śmieją, że czuje się niekomfortowo i w ogóle to przecież ona jeszcze przed wyjazdem wiedziała, że nie będzie fajnie. Było mi ciężko, mimo tego, że pamiętałam podobną sytuację sprzed roku. Bałam się, że tym razem takie nastawienie nie przejdzie. Ale przeszło. Potem było coraz lepiej, aż do totalnego towarzyskiego szaleństwa. Nagle dziewczyny okazały się super, chłopcy odjechani, młodsi obozowicze zabawni, góry piękne. A Kasia – lubiana i popularna. Gdy autokar dowiózł obozowiczów do domu, długo żegnała się z wybranymi, popłynęły łzy.

Niczego nie zgubiła, przywiozła wszystkie swoje rzeczy z powrotem. Razem z reklamówką jedzenia, którą dałam jej dwa tygodnie wcześniej na wyjazd.

A były w niej bułki.

Z wędliną.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *