.

Autobus nie przyjechał. Następny bezpośredni za jakieś 40 minut. Ze mną na przystanku jedna, ostra laska. Wkurzona. Zadzwoniła do MPK, dowiedziała się, że trzeba poczekać na kolejny autobus, więc drugi telefon wykonała po taksówkę. Potem pogadałyśmy. Dowiedziałam się, gdzie pracuje, że ciężko tam, że brzuch ją boli, że ma okres i że szuka innego zajęcia. Mogłam z nią jechać, ale ja, w przeciwieństwie do niej, mogłam się spóźnić. Więc gdy odjechała, wsiadłam w pierwszy autobus, który podjechał i jadąc szukałam w necie dogodnego połączenia. Przesiadka była jedna i szybka. Stanęłam z tyłu drugiego autobusu i patrzyłam na drogę. A za mną duży samochód dostawczy, którego kierowca uśmiechał się do mnie kilka przystanków. A ja do niego. I pomachaliśmy do siebie przed „rozstaniem”. Potem zerwałam kilka polnych kwiatów i spóźniona 15 minut dotarłam do pracy.

Taki ranek.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *