.

Kasia twierdziła zawsze, że Pani od matematyki jest strasznie gruba. Że prawie się w drzwiach nie mieści. Ja nie miałam okazji spotkać się z Panią osobiście. Oponowałam, zrzucając te niechlubne teksty na karb specyficznej relacji między ową Panią a uczniami. Bo zołza, bo złośliwa, bo psychiczna. I któregoś dnia, odwracając się od półki z jogurtami w Biedronce, utkwiłam wzrok w wielkiej pupie. Ogromnej. Potem przeniosłam wzrok na głowę i zarejestrowałam blond warkocz, który również znałam tylko z opisów.

– Chyba widziałam twoją Panią od matematyki w sklepie – oznajmiłam Kasi opisując jednocześnie wygląd napotkanej
– I widzisz, że nie przesadzałam?! – ona na to
– No…rzeczywiście…- tu przez chwilę rozważałam możliwe przyczyny tego jej wyglądu – może powinnam podejść i się przedstawić? – dorzuciłm
– I co byś powiedziała? Że jak ją rozpoznałaś? – Kasia przytomnie – po warkoczu???!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ala pisze:

    Od lat, coraz lepsza ta Twoja Kasia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *