.

Pierwszego dnia po urlopie musiałam pojechać do pracy autobusem. I na przystanku spotkałam koleżankę. Troszkę starszą ode mnie. Pracowałyśmy kiedyś w jednej Firmie, ale ona, ze względu na poważne problemy zdrowotne, poszła na zwolnienie. Długo się leczyła, ale doszła do siebie i wygląda bardzo ładnie. Usiadłyśmy razem, pytała co u mnie, co w pracy. A ja opowiadałam o wypoczynku nad morzem, o odwiedzinach u Adama w Gdańsku, o mojej za nim tęsknocie, o upływie czasu, o dorastaniu Kasi… Ona zrewanżowała się opowiastką o córce, jej domu, ogrodzie…
– Masz dwoje dzieci jeśli dobrze pamiętam? – zapytałam w którymś momencie
– Miałam. Mój syn nie żyje. Zmarł półtora roku temu.


Zmroziło mnie. Nie wiedziałam! Ucałowałam ją. Dopytałam co się stało. Młody, zdrowy, na nic nie chorował. Po prostu położył się spać i nie obudził…

A ja trajkotałam tak beztrosko… od razu przeleciały mi przez myśl wszystkie słowa jakie wypowiedziałam…o dzieciach… Było mi tak strasznie głupio. Tak strasznie.
Nie wiedziałam
Nie wiedziałam

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *