.

A bywa i tak, że Kasia mi odburknie, opędza jak od muchy, wyprasza z pokoju, bo nawet jedno moje słowo jest za dużo, Adam na telefon reaguje półsłowami, nic go nie interesuje, o nic nie zapyta, nikt mnie nie kocha, nikomu nie jestem potrzebna, więc siadam na podłodze w kuchni, opieram o szafkę i płaczę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na .

  1. sarahh pisze:

    U mnie to, że nie odburknie (albo i gorzej) jest na porządku dziennym.
    Inna sytuacja jest dosłownie świętem. Wkurza mnie to, a może bardziej smuci.
    Zastanawiam się jak przeżyję kolejne kilka lat???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *