.

Kolega pozbywał się dziecięcych książek, a ponieważ często rozmawiamy i wie jaki mam do nich nabożny stosunek, a ponadto akurat wiedziałam komu można je przekazać, przywiózł mi ich spory karton. Nie byłabym sobą gdybym zawartości pudła nie przejrzała. Cuda, wianki i seria, której nie mogłam oddać. Nie mogłam. Przyznałam się później, że po prostu zatrzymałam Muminki. Pewnie to dziwne, że „dziewczyna” w moim wieku z taką radością odłożyła tych kilka książek na swoją półkę. Trudno. Po jakimś czasie mieliśmy z kolegą zgrzyt. Napięta sytuacja utrzymywała się kilka dni. Do czasu gdy nagle przyszedł i wręczył mi dużą kopertę z kilkoma, wygrzebanymi z piwnicy, książkami o Muminkach, dodając:
– Muszę uważać, bo mi się już Muminki skończyły

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. sarahh pisze:

    Ja nie wyrzucam w zasadzie nic z rzeczy już nam niepotrzebnych. W związku z tym, po letnim remoncie stoją w salonie 4 ogromne pudła z rzeczami do oddania. Przed świętami muszę to ogarnąć. Posegregować, zrobić foty, wrzucić na „śmieciarkę” na FB. Rozdałam już pół domu, a końca nie widać. Zabijam w sobie chomika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *