.

Po powrocie z pracy otworzyłam okno w pokoju, żeby przewietrzyć mieszkanie. Usłyszałam pisk, który skojarzył mi się z odgłosami jakie wydają koty. Mieszkam na parterze, koty bywają tu często. Ale potem ten pisk zmienił się w rechot, śmichy-chichy, aż w końcu w perlisty śmiech. Odsłoniłam roletę i stałam patrząc jak trzy dziewczynki lepią bałwana. Były tak zaabsorbowane, że nie widziały mnie za szybą, stojącej zupełnie na wprost ich dzieła. A tak bardzo chciałam im pomachać.  ; )

Dawno nie słyszałam tego typu śmiechu. No miód na serce.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. Się pisze:

    A nie pomagać? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *