.

Na początku rozgrzewka – robię kilka okrążeń po kole. Najpierw spokojnie, płynnie, balansując biodrami potem szybciej, pochylona, z przekładaniem nóg. W końcu próby na środku lodowiska – do tyłu, jodełka, obroty, piruety z wyjazdem na jednej, lekko uniesionej nodze. Kiepsko rozciągnięte ciało nie na wszystko pozwala. Nieważne. I znowu szybko po kole. Szybciej, szybciej. Rejestruję sylwetki, wymijam, w lewo, w prawo, staram się oddychać miarowo, pochylam, hamuję przy bandzie. Umiem, nie umiem, nie martwię spojrzenia innych, coraz bardziej jest mi to obojętne. Czuję ból w udach, w stopach, oddech przyspiesza. Kasia zna moje określenie o dobrym zmęczeniu. Takie właśnie jest to. Cudowne. Najlepsze na zmęczoną głowę.

 

Posted in Kategoria | Leave a comment

.

Wieczorem kolega stwierdził, że rano ma być mróz, więc do pracy pojedziemy jego samochodem, bo on ma garaż więc ominie go skrobanie, które w moim przypadku byłoby nieuniknione. I rzeczywiście. Rano zmroziło, temperatura była taka, jaką zapowiedział.

– Gdzie ty tę prognozę pogody zobaczyłeś? Że tak idealnie się sprawdziło – zapytałam żartobliwie

– Na TV Trwam. Tam nigdy nie kłamią – on poważnie

 

Posted in Kategoria | Leave a comment

.

W tym roku, w Święta, odwiedzi mnie Królowa. Najprawdziwsza. Tytułem tym honorowana od pokoleń. Przybędzie ze świtą. Nie jest wymagająca jeśli chodzi o warunki lokalowe i lubi słodycze. Dobrze czuje się w otoczeniu natury. Trochę się obawiam czy przypadniemy sobie do gustu i czy będziemy umiały żyć we względnej symbiozie. Zakładam że zostanie na długo. A może jeszcze dłużej.

 

Posted in Kategoria | Leave a comment

.

Od trzech lat Kasia ma inną wychowawczynię. Poprzednia, Pani Danusia, bardzo ją lubiła. Do tej pory zawsze serdecznie się witamy i mam dla niej dużo ciepłych uczuć. Po oddaniu klasy Kasi, pani Danusia zrobiła sobie roczną przerwę (o czym to świadczy? ;)), ma teraz innych uczniów, inne obowiązki.

W listopadzie Kasia miała imieniny. Zabrała do szkoły cukierki, które rozdała w klasie na godzinie wychowawczej. W trakcie przerwy lekcyjnej dotarła do niej informacja, że szuka jej Pani Danusia. Kasia odnalazła ją w którejś z klas i jakież było jej zdumienie gdy Pani wręczyła jej ogromną czekoladę. Na imieniny właśnie.

Strasznie to miłe. I rzadkie jak dla mnie.

Posted in Kategoria | 4 komentarze

.

Mistrz mieszka w małym mieszkanku i jeździ starym, zdezolowanym samochodem, który my – grupa plastyczna – mamy któregoś dnia mu pomalować. W raczej fantazyjne wzory. Niepotrzebne mu przygody, bo jak kiedyś stwierdził – przeżywa przygody malując swoje obrazy, tworząc. Życie samo prowadzi go w odpowiednie miejsca, bo przecież coś się nie wydarza, nie udaje, bo coś innego ma nastąpić. Nie spieszy się z podejmowaniem decyzji, bo sprawy muszą się same jakoś ułożyć. A czasem zaniechanie eliminuje niekorzystne dla niego działania.  Nie lubi terminów, szablonów, narzuconych rozwiązań, bo to zakłóca jego poczucie wolności. Materialnie nie potrzebuje wiele, duchowo wciąż się rozwija. Dobrze jest obcować z kimś takim. Kuszący punkt widzenia. Zdumiewająco nierealny.

 

Posted in Kategoria | 4 komentarze

.

Wróciła z wycieczki szczęśliwa. Potwornie zmęczona, ale szczęśliwa. Od razu po zgarnięciu jej z autokaru zapytałam czy niczego nie zostawiła.

– Kasia, dokumenty masz?

– Mam

– Komórka, powerbanki, kable?

– Są

– Koc, jasiek?

– Wszystko zabrałam, przestań już

No dobra, w domu po szybkiej kąpieli zasnęła. Mogłam zająć się porządkowaniem jej rzeczy, wysypywaniem pokruszonych ciastek z torby, wyrzucaniem papierków po czekoladkach, słodyczach. Kurtkę schowałam do szafy, szalik, czapkę, namierzyłam rękawiczkę.

Jedną.

 

Posted in Kategoria | 2 komentarze

.

Mama, zmęczona i zniechęcona swoimi dolegliwościami zdrowotnymi, wyraziła kiedyś dezaprobatę w stosunku do koleżanek z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Że wciąż gdzieś jeżdżą, że się wdzięczą do zdjęć, szaleją z podpisami do indeksów, bawią, udzielają…

– I ty to mówisz? – zapytałam – Ty?

A w głowie ujrzałam moją mamę ubraną najbardziej kolorowo jak można sobie wyobrazić, z kwiatem przy marynarce, w mitenkach na dłoniach, umalowaną, sypiącą przy stole kawałami jak z rękawa, kupującą rogi renifera na święta, wymyślającą wróżby andrzejkowe, zalotną, zabawną, odważną w wypowiedziach, śmiejącą się aż do ataku kaszlu, jadącą w luźnych portkach na rowerze z koszykiem (i z pociągniętymi pomadką ustami), szyjącą poduszki, malującą bombki, układającą quillingowe wzory, ubierającą fartuch z cyckami, przekomarzającą się ze sprzedawcą staroci, szykującą najpiękniejszy stół świąteczny….

– No tak, racja – odparła po chwili zastanowienie

Chyba zobaczyła to co ja. Albo chociaż część tej aury jaka ją otacza.

Tak bym chciała żeby mogła robić więcej. Tak mi przykro, że są sprawy, które ją ograniczają. Bo tak naprawdę jest dużo młodsza od wielu swoich rówieśników!

Ba, ja jestem przekonana, że ona jest młodsza od moich rówieśników.

 

Posted in Kategoria | Leave a comment

.

Moją Wolę Znaj Matole, Jak SUprę Nie Pozwolę

Przyniesione ze szkoły przez Kasię.

Dla tych, którzy mają problem z kolejnością planet układu słonecznego.

Posted in Kategoria | 2 komentarze

.

Idąc rano do pracy – od parkingu do budynku Firmy – nie spieszę się. Oglądam chmury, ptaki, liście… Na tym krótkim odcinku nastrajam się, oddycham, cieszę tą chwilą naprawdę. Bo potem, w ciągu dnia, różnie jest…

Koleżanka zaczekała na mnie przy wejściu.

– Wiesz, jak Ciebie widzę rano to jesteś taka…taki mnie spokój ogarnia – przywitała mnie – jakaś łagodność.

No, taka przecież jestem.

A raczej bywam.

 

 

Posted in Kategoria | 2 komentarze

.

Spacerowałam. Kasia z Olem bawili się w swoim undertailowym świecie przeniesionym na potrzebę chwili na parkowy trawnik.  Krążyłam niespiesznie w pobliżu przyglądając się kaczkom, łabędziom, drzewom, rzece. Po pewnym czasie zrównali się ze mną dwaj młodzi mężczyźni. Ubrani na czarno, specyficzni – studenci pobliskiego seminarium duchownego. Przywitali się grzecznie, poprosili o rozmowę. Ponieważ nie miałam nic przeciwko temu, wytłumaczyli, że mają takie zadanie domowe – porozmawiać z ludźmi. Pytali o mój stosunek do kościoła, wiary, czemu nie chodzę na mszę, czy szukałam Jezusa, czy go spotkałam… Byli mili, ale zadawali te pytania jakby je wykuli na pamięć i odhaczali w notesie. Ja ich nie interesowałam tak naprawdę. Byłam pozytywnie nastawiona, a oni tego nie wykorzystali, nie wyczuli! Pozbawieni chyba (jeszcze) cech starych wyjadaczy w sutannie 😉 Ucieszyli się natomiast wyraźnie gdy odpowiedziałam, że niczego w życiu nie wykluczam i  że może  oni będą moimi Jezusami.

Pewnie to wystarczy do zaliczenia zadania.

 

Posted in Kategoria | Leave a comment