.

Po badaniach okresowych w pracy, przysługiwała mi kolejna refundacja okularów korekcyjnych. Poszłam więc do optyka i wybrałam nowe, tym razem niebieskie, oprawki. Kiedy stawiłam się po odbiór, najpierw założyłam je na nos, poruszałam głową, spojrzałam w dół, w lustro. Było OK. Następnie założyłam je na głowę, umieściłam na włosach tak, jak to robię gdy odrywam się od czytania czy od komputera. Znowu poruszałam głową, pochyliłam, w prawo, w lewo, plus charakterystyczny ruch włosami. Okulary zsuwały mi się z głowy. Poprosiłam więc o korektę. Pani wyraźnie zdziwiona moją prośbą powiedziała – oczywiście, zaraz poprawimy , ale pierwszy raz ktoś sprawdza u nas okulary w ten sposób, na włosach.

Serio?

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Dokumenty przetargowe jakie otrzymuję od oferentów i które potem przerabiam w pracy to zwykły biały papier. Formularze, umowy, protokoły… żadnej fantazji. Aż tu nagle, przyszły oferty wydrukowane na pięknym żółtym papierze ozdobnym. Zatrzymałam się nad nimi z przyjemnością. Nie mogłam się powstrzymać i napisałam maila do Wykonawcy, że to moje pierwsze kolorowe, że takie ładne, że miło było się na nie natknąć. Pan odpisał w równie żartobliwym tonie i przyznał, że żona drukowała wizytówki i zostało im trochę tego papieru, więc postanowił go wykorzystać. Odpisałam coś jeszcze i pozdrowiłam żonę. Ciekawe czy znowu mnie zaskoczą…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Co było na obiad w szkole? – pytam Kasię gdy siedzimy razem przy stole

– Mięso z takim pysznym sosem, chyba karczek

– A do tego ziemniaczki?

– Nie, kluski śląskie

– A ty lubisz kluski śląskie?

– Te w szkole są pyszne

– Mi się takich robić nie chce, może kupić gotowe kiedyś?

– Nie, na pewno nie będą dobre

– O, to może karczek zrobię, dawno nie robiłam

– Nie pogrążaj się

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 1 komentarz

.

Kasia śmieje się ze mnie, bo ja, posługując się komórką, piszę wiadomości w Meesengerze jednym palcem. To trwa. Przy najbliższej okazji, Kasia demonstruje mi jak należy tę czynność wykonywać prawidłowo i zasuwa palcami po ekranie telefonu.

– Jak można pisać jednym palcem!!?? – oburza się i dziwi – Nie umiesz na dwie ręce?!!

– Nie umiem – stwierdzam – A ty umiesz wypakowywać zmywarkę na dwie ręce?

– Nie

– A ja tak – i tu następuje prezentacja moich boskich umiejętności

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Żona kolegi wyjechała na dwa tygodnie. Niby śmiał się, że wreszcie odpocznie, zrobi to, tamto, ale potem przyznał, że dziwnie mu gdy nie ma jej chociażby w pokoju obok. Gdy pytałam co robi pod jej nieobecność, przyznał, że poza pracą, zwyczajnym wyjściem do sklepu czy odwiedzeniem mamy, wciąż sprząta – codziennie odkurza, wyciera podłogi. Ale po co? – dociekałam. A co mam innego do roboty? – odpowiedział.

Kiedy wróciła, najpierw obeszła całe mieszkanie, sprawdziła czy jest porządek, coś przestawiła, położyła w innym miejscu. I wszystko było poprawnie…

ale…

miała jedno zastrzeżenie…

Dlaczego w czajniku jest woda?

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Rano w sobotę, w sklepie, kupując bułki, poprosiłam dodatkowo o baton. Wiedziałam o jaki mi chodzi, ale jego nazwa zupełnie wyleciała mi z głowy. Eee…. hmm…no….Pośmiałyśmy się z panią sprzedawczynią chwilę, a ponieważ batona wizualnie nie zlokalizowałam, wyszłam zawiedziona. Potem w domu, w trakcie drobnych porządków, podniosłam z podłogi t-shirt Kasi z myślą aby wrzucić go do pralki…a wyrzuciłam do kosza na śmieci. A jeszcze później, gdy gotowałam pomidorówkę i chciałam ją lekko zagęścić mąką, wsypałam tę mąkę do właśnie zrobionej kawy, zamieszałam…

Jakieś zaćmienie, oby jednorazowa niedyspozycja.

Ale jakby coś – lubię batony marcepanowe.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Nawet mnie to nie zdziwiło. Wiem jaka jest. Wielokrotnie była dla mnie nieprzyjemna, ale teraz, po latach znajomości, jej wypowiedzi, komentarze, sądy, nie robią już na mnie wrażenia. Raczej śmieszą. O tym co o mnie myśli jeszcze, dowiedziałam się od osoby, do której też nie mam zaufania. Zresztą, do kogo mam? Patrzę więc, słucham, rozmawiam, nie konfrontuję, nie robię nic co według niektórych być może powinnam zrobić. Lubię to uczucie – taki spokój, dystans, wycofanie wobec spraw, a szczególnie wobec ludzi, którzy generalnie nic w moje życie nie wnoszą. Jeszcze nie zawsze, ale mam wrażenie że coraz częściej mi się to zdarza.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Deszcz złapał mnie w mieście. Nie miałam parasola, więc przystanęłam przy drzwiach wejściowych pewnego sklepu, nad którymi „wisiał” balkon. Długo tam nie zabawiłam, bo drzwi do sklepu się otworzyły i Właściciel zaprosił mnie do środka. Cały wydziarany, opalony i szeroko uśmiechnięty. Weszłam, a w środku były wygodne fotele i sofa. Pan zaproponował abym sobie usiadła i poczekała aż przestanie padać. Usiadłam więc i….pogadaliśmy. O pogodzie, nałogach i w ogóle. W którymś momencie jedna z młodych pracownic wstała, podeszła bliżej i zaproponowała kawę. Oj, nawet miałam ochotę, ale…przestało padać. 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Z Dworca Centralnego w Warszawie do Teatru Roma jest 10 minut piechotą. Miałyśmy więc z Kasią dużo czasu. Zjadłyśmy obiad w Złotych Tarasach, zaliczyłyśmy na siłę jakieś sklepy i obowiązkowo Empik. Pól godziny przed spektaklem ruszyłyśmy do celu. Na pewniaka, bo przecież nie pierwszy raz tam byłam. Moja orientacja w terenie jak zwykle pokazała mi język. Poszłam, w zupełnie innym kierunku. No dobra, w końcu sprawdziłyśmy GPS w telefonie, który jasno pokazywał, że trzeba zawrócić. Dla pewności zapytałam po kolei 3 młode osoby– gdzie jest Teatr Roma? A oni nie wiedzieli o czym ja w ogóle mówię!! Zrozumiałam więc i podeszłam do starszej Pani – ta od razu pokierowała nas właściwie, tłumacząc, którym przejściem podziemnym dotrzeć. Biegiem, ale zdążyłyśmy, a sam spektakl dostarczył nam tylu wzruszeń, że jeszcze następnego dnia przy śniadaniu, na wspomnienie niektórych scen, popłakałyśmy się.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kiedy to sobie uświadomiłam, zeszło ze mnie dziwne napięcie, zgubiłam poczucie niepełności, niepełnowartościowości. Przestałam szperać, szukać, naginać się. Jakbym zwyczajnie zaakceptowała że może mi być dobrze tak, jak jest. Niezależnie od zdania innych, niezależnie od powątpiewań, stereotypów, uproszczeń stosowanych do określenia wzorca. Poczułam, że ten ciężar na ramionach zelżał, a jego świadomość, w takiej oswojonej wersji, nie dokucza zbytnio. Mam prawo czuć inaczej. Mam prawo czuć się dobrze.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz