.

Szaro, chmurno, deszczowo. Na niebie wielkie nic, pod nogami mokro. Poranek nie zachęcał do niczego, nawet do uśmiechu. Radio w samochodzie nie zaproponowało po drodze nic ciekawego. Kawa w pracy przy szumie deszczu za oknem. Do kawy nic słodkiego. Rozmowa nijaka, but uwiera, ktoś znowu palił w toalecie.

Aż w końcu w tej nicości Coś. W przerwie deszczu śpiew. Ptaków. Taki donośny, radosny, bez sensu. Nie widać, a słychać aż nadto.

Nie od razu wyszło słońce, nie od razu rozproszyły się chmury, nie od razu świat za oknem się naprawił. A one wiedziały, że za kilka godzin nie pozostanie nic z tego nic. I śpiewały o tym. Między innymi zapewne.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Rok temu bawiłam się dobrze, ale tegorocznego spotkania nie byłam pewna. W przypływie ciepłych uczuć dla jednej z koleżanek zadeklarowałam się, zapłaciłam składkę i… żałowałam, ale o umówionej godzinie byłam w knajpce z flaszką w torebce. Nie wiedziałam dokładnie ile dziewczyn postanowiło spędzić nasze Święto w podobny sposób, więc zaskoczyła mnie ta ogromna, 30-osobowa kompania przy wspólnym stole. Dziewczyny organizatorki fajnie wybrały, bo było co zjeść i gdzie potańczyć.  Lokal wynajęły tylko dla nas, więc swoboda, taneczna muzyka, alkohol i generalnie pozytywne nastawienie zrobiły swoje. To wszystko porwało też mnie. Szalałyśmy. Dosłownie. Śpiew, tańce w różnych konfiguracjach, wężyki, stary niedźwiedź w połączeniu z chusteczką haftowaną, głupota i śmiech z byle czego. Nie o wszystkim można napisać. Totalny reset.

Ta babska zabawa utwierdziła mnie w czymś, co do czego miałam ostatnio wątpliwości, że ja, niestety, jestem heteroseksualna.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Kasia bawi się w animacje. Ale określenie – bawi się, nie oddaje w pełni jej zaangażowania. Ona to lubi, rozwija, i wiąże z tym swoją przyszłość. Przynajmniej w tym momencie. 😉

Stworzyła swój kanał na YouTube. Zajrzyjcie proszę i dajcie łapkę w górę.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze

.

Jeszcze niedawno mówiłam – nie wierzę, za szybko, ta radość jest przedwczesna. Trzeba poczekać, nie cieszyć nadto, z dystansem podchodzić do pierwszych symptomów. A te nieśmiałe ciurkania, przebłyski, impulsy z nieba, ziemi i powietrza ostudzić, zlekceważyć wręcz. Ale to się dzieje, atakuje coraz mocniej. Póki co ten mały bzik szuka tylko zaczepki, ale już wiem, że wkrótce uderzy obłąkańczo. Nie ma co się opierać i udawać.

Oczy szczypią. Włączyłam tabletki. Wiosna.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Już drugi rok chodzi z nami na zajęcia plastyczne – prawie trzydziestoletni, autystyczny chłopak. Na początku izolował się maksymalnie, spędzając 4 godziny przy sztaludze. Nie odzywał, bardzo niezrozumiale reagował na zadawane pytania. Totalnie skupiony na pracy, nigdy bezczynnie, w swoim, fascynującym, dziecinnym, kolorowym świecie. Na wernisażach stawał przed każdym obrazem na dłużej, fotografował, wnikał w szczegóły, a gdy zdarzyło mi się niefortunnie w takim momencie do niego zagadać, aż podskoczył. Mijały miesiące, nikt mu się nie narzucał, ale też nie traktował jak dziwaka, wykonywał ćwiczenia indywidualne, ale też uczestniczył we wspólnych, grupowych zadaniach. Nasze zajęcia charakteryzują się wielką swobodą, jeśli nie chcesz – nie musisz malować, możesz przyjść pogadać, jeśli masz ochotę rysujesz martwą naturę, jesz, pijesz herbatę, wymyślasz na papierze swój świat… Najczęściej łączymy to wszystko razem.  On zawsze pracuje. Ale od jakiegoś czasu najczęściej przy wspólnym stole. Teraz zawsze się wita, odpowiada na pozdrowienia, na pytania. Wielkim przełomem i wzruszeniem była dla mnie Wigilia, którą sobie zorganizowaliśmy. Światełka, jedzenie, przygaszone światło i życzenia. Tak wyszło, że każdy wstawał i mówił coś od siebie – nie wyłamał się, a potem indywidualnie – uczestniczył z uśmiechem i bez specjalnego napięcia. No i gra w ziemniaka gdzie trzeba reagować szybko i spontanicznie. Siedział obok, odpowiadał zaraz po mnie, pomyślałam – jeśli będzie trzeba to pomogę, miałam obawy że on się zestresuje, zamilknie, zapytałam – dasz radę? Dam – odpowiedział.  I dał! Co ja mówię, był w zasadzie pełnoprawnym uczestnikiem zabawy! To było niesamowite. Dla mnie – jak prezent.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Jak ciebie widzę rano to mi od razu fajnie – stwierdził kolega, którego spotkałam w drodze do pracy – Masz coś takiego…aurę jakąś…że się uśmiecham, chcę pogadać…

Drugi w raz w ciągu tygodnia ktoś „objął” mnie takimi słowami. Przytulę się do nich mocniej, chociaż przez chwilę, uwierzę, że to co oddaję na zewnątrz, może rozgrzać też mnie samą, od środka.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Skończyłam niedawno 46 lat. Nie jest mi z tym jakoś specjalnie fajnie, ale też w czarną rozpacz nie wpadłam. Tym bardziej, że pamięć wybranych osób, prezenty, niespodzianki umiliły mi ten okołourodzinowy czas bardzo. Najpierw w pracy czekała na mnie przygotowana przez kolegę kawa i książka, potem esemesy, kilka telefonów, i ten ważny – od Adama, że zaraz u mnie będzie! Wiedziałam, że jadą w góry, w dwa samochody, ale nie przypuszczałam, że wykręcą do mnie. Podjechali pod biuro i 8 osób weszło do mnie do pracy! Adam miał dla mnie dwa tomiki wierszy, a cała reszta zrobiła mi przytulasa. Niesamowicie się wzruszyłam. Popołudniu laurka od Kasi i śpiew jej kolegi, który przez telefon wykrzyczał mi 100 lat. Dostałam miłego maila i czekoladki od Miszcza na zajęciach rysunkowych. Małe przyjęcie domowe też w radosnym tonie + laurka, dłoń z betonu i książki. To były w ogóle książkowe urodziny, bo łącznie z tymi, które zamówiłam sobie z tej okazji w internetowym antykwariacie, moja biblioteczka powiększyła się o 12 pozycji!!!

Słońce wyszło.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze

.

Inspiracją miała być twórczość Chagalla. Starałam się zachować kolorystykę, falistość linii, nierealność motywu, ale zamiast koguta wyszedł mi paw.

– Widziałaś na jego obrazach pawia? – zapytał Miszcz

– Tak, widziałam, to na pewno był paw!

– Niemożliwe

I zaczęliśmy przeglądać obrazy w sieci. Kuropodobne, kogutopodobne, anioły, kochankowie, skrzydła… Typowego pawia nie było. Odpuściłam i próbowałam coś w obrazie zmienić, domalowałam nawet dwa ptaki z grzebieniami. Beznadzieja. Miszcz podszedł, spojrzał i stwierdził ze śmiechem:

– Dlaczego nie broniłaś swojej wizji?

No właśnie. Dlaczego?

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Przecież nie wypada cierpieć ot tak, skoro wokół choroby, śmierć, ból, bieda, przemoc… Przecież nie wypada…wstyd nawet…

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Na szkoleniu zakwaterowali ich w hotelu we dwóch, chociaż sugerowali, że wolą jedynki. Weszli do pokoju, usiedli w fotelach, rozejrzeli się i spojrzeli na siebie zaskoczeni.

– No wszystko OK – mówi mój znajomy – ale w łożu małżeńskim nie będziemy spali.

I poszedł do recepcji.

Tam, w swój żartobliwy sposób, stwierdził, że kolega mu się nie podoba i woli osobne łóżka. Pani przeprosiła za pomyłkę i wysłała obsługę. Odczepiono łóżka, zmieniono pościel. Na odchodnym, jedna z Pań nachyliła się do mojego kolegi, puściła oczko i szepnęła:

– Co, pokłóciliście się?

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz