.

Poczułam się głupio z tym otwartym sercem. I niepokornym ciałem. Szybko doznałam bylejakości, ale mimo tego zawieruszyłam jasność w temacie. Podreptałam w miejscu, nie rozglądając się zbyt mocno i nie podskakując za wysoko. I chociaż próbowałam nie stracić energii, zgubiłam jej sporo i miałam problem z doładowaniem. Jednak czerwień pomału się zieleni. Kilka procent ponad stan krytyczny.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 1 komentarz

.

Kojący wpływ spacerów porannych odkryłam już dawno, ale te nadmorskie to zupełnie inna bajka. W trakcie pobytu nad morzem codziennie wymykałam się z pensjonatu po godzinie 7-ej z i szłam na plażę. Dwie godziny chodzenia, snucia się, grzebania w piasku, z wiatrem, pod wiatr, ze słońcem i wbrew niemu, z dynamiką chmur nad głową, z błękitem, z deszczem, patyki, kamyki, groźny szum, łagodny plusk. Niewielu takich jak ja, jacyś biegacze, psiarze, poszukiwacze rzeczy zagubionych… Czułam się w takich chwilach najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. I najbardziej samotnym. Dziwna mieszanka, zlepek pozornie wykluczających się emocji. Esencja mnie.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Pierwszego dnia po urlopie musiałam pojechać do pracy autobusem. I na przystanku spotkałam koleżankę. Troszkę starszą ode mnie. Pracowałyśmy kiedyś w jednej Firmie, ale ona, ze względu na poważne problemy zdrowotne, poszła na zwolnienie. Długo się leczyła, ale doszła do siebie i wygląda bardzo ładnie. Usiadłyśmy razem, pytała co u mnie, co w pracy. A ja opowiadałam o wypoczynku nad morzem, o odwiedzinach u Adama w Gdańsku, o mojej za nim tęsknocie, o upływie czasu, o dorastaniu Kasi… Ona zrewanżowała się opowiastką o córce, jej domu, ogrodzie…
– Masz dwoje dzieci jeśli dobrze pamiętam? – zapytałam w którymś momencie
– Miałam. Mój syn nie żyje. Zmarł półtora roku temu.


Zmroziło mnie. Nie wiedziałam! Ucałowałam ją. Dopytałam co się stało. Młody, zdrowy, na nic nie chorował. Po prostu położył się spać i nie obudził…

A ja trajkotałam tak beztrosko… od razu przeleciały mi przez myśl wszystkie słowa jakie wypowiedziałam…o dzieciach… Było mi tak strasznie głupio. Tak strasznie.
Nie wiedziałam
Nie wiedziałam

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kasia twierdziła zawsze, że Pani od matematyki jest strasznie gruba. Że prawie się w drzwiach nie mieści. Ja nie miałam okazji spotkać się z Panią osobiście. Oponowałam, zrzucając te niechlubne teksty na karb specyficznej relacji między ową Panią a uczniami. Bo zołza, bo złośliwa, bo psychiczna. I któregoś dnia, odwracając się od półki z jogurtami w Biedronce, utkwiłam wzrok w wielkiej pupie. Ogromnej. Potem przeniosłam wzrok na głowę i zarejestrowałam blond warkocz, który również znałam tylko z opisów.

– Chyba widziałam twoją Panią od matematyki w sklepie – oznajmiłam Kasi opisując jednocześnie wygląd napotkanej
– I widzisz, że nie przesadzałam?! – ona na to
– No…rzeczywiście…- tu przez chwilę rozważałam możliwe przyczyny tego jej wyglądu – może powinnam podejść i się przedstawić? – dorzuciłm
– I co byś powiedziała? Że jak ją rozpoznałaś? – Kasia przytomnie – po warkoczu???!!!

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Mam takie miejsce nad jeziorem. Ma sens tylko rano, bo w innych godzinach towarzystwo ludzi zepsułoby całą jego magię. Blisko wody leży złamany konar. Na tyle gruby, że można na nim usiąść całkiem wygodnie. Słońce świeci wtedy prosto w oczy, chociaż wraz z dojrzewaniem wiosny liście nad głową zaczynają tworzyć nieszczelny (na szczęście) baldachim. Łatwo tam trafić. Trzeba iść brzegiem jeziora, minąć wędkarza, potem drugiego, czasem trzeciego, a bywa że i czwartego. No i potem to już jestem ja. Chociaż mam wrażenie, że coraz bardziej wtapiam się w tło, przy odrobinie wysiłku, można mnie zobaczyć. I dosiąść się. Ale niekoniecznie rozmawiać.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 1 komentarz

.

To tylko przystanek. Bo autobus jadący gęstym miastem zatrzymał się w polu. A ja, przysypiająca w widoku mijanych blokowisk, przebudziłam się nagłym postojem. Wysiadłam, poczułam wiatr we włosach, zachwyciłam chwastem przy drodze. Siedzę na trawię grzejąc twarz w słońcu. Niewiele z tego mam. Odprężenie, zmiana perspektywy, łyk zimnej wody. Póki co musi wystarczyć. Bo droga nad morze długa raczej.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Ptaki śpiewają jak nigdy. A może nigdy tak się w te trele nie wsłuchiwałam? Rano, też w mieście, gdy idę na spacer, towarzyszą mi wszędzie. A w lesie! To już w ogóle szaleństwo! Najgłośniejsze są te najmniejsze, których czasem nie mogę nawet wśród drzew wypatrzeć. Rozmowy. Jeden tu, drugi w innym miejscu odpowiada. I to trwa. Ten ich śpiew jest taki naturalny, swobodny, kojący, że gdy idąc leśną drogą, w którymś momencie dotarłam do miejsca gdzie nie śpiewały, poczułam się dziwnie. Zatrzymałam, rozejrzałam dookoła wypatrując niebezpieczeństwa. Cokolwiek to znaczy. Niby nic. Przeszłam jeszcze kilkanaście metrów. Zatrzymałam znowu.

Zawróciłam.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Jeszcze nigdy nie chodziłam tyle co teraz. Jeśli tylko nie idę do pracy, a pracuję w innym systemie niż dotychczas, wychodzę na poranny, czasem dwugodzinny spacer. Najczęściej nad jezioro, do lasu. Gdy „zamknęli” lasy, spacerowałam mniej uczęszczanymi uliczkami osiedla. Muszę swoje wychodzić, bo cały stres, złość, niezrozumienie, mam w nogach. Głowa korzysta przy okazji. Maseczkę, nie, przepraszam – szmatkę na twarz, zakładam wchodząc do sklepu, autobusu. Gdy czuję, że tak trzeba. Tak samo z rękawiczkami. Zakupy robię rano, wybierając mniej oblegane miejsca. Unikam skupisk nie tylko dlatego, że powinnam, ale dlatego, że ludzie mnie drażnią. Ich paranoja, niechęć, małostkowość, złośliwość wywołują mój opór. Unikam TV, wystarczają mi wiadomości radiowe i muzyka. Nie walczę, nie tłumaczę, nie przekonuję, nie udzielam się w mediach społecznościowych, bo nie wiem co jest słuszne dla ogółu. Ale wiem co jest dobre dla mnie. I tego się trzymam.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Nie czuję. A czuję do bólu.

Chcę zupełnie mało. A bardzo dużo.

Nie rozumiem ani trochę. A rozumiem wiele.

Nie mówię. A krzyczę.

Nie patrzę. A widzę zbyt dokładnie.

Jestem dla każdego. A z nikim.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W kolejce do kasy, jakaś Pani przede mną, zagaduje uwijającą się ekspedientkę o jakiś produkt:

– Co, wykupili wszystko?

– Nie proszę Pani – odpowiada zapytana – wykupiliśmy.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze